niedziela, 5 lipca 2015

Rozdział 5

  Nadszedł wieczór, chciałyśmy obejrzeć film, Katy cały czas siedziała na górze w pokoju. Nie chciałyśmy żeby była sama więc wołałyśmy ją żeby zeszła do nas, ale nie odpowiadała. Powiedziałam, że porozmawiam z nią na osobności. Weszłam na górę i lekko zapukałam. 
 - Czego chcesz?!? - usłyszałam zza drzwi
 - Możemy pogadać? - zapytałam się nie pewnie, ,,Czy na pewno chce to zrobić?'' zadawałam sobie to pytanie
 - O czym?

  Weszłam do środka, widziałam niezadowolenie na twarzy Katy, ale jednocześnie widziałam też smutek w jej oczach.
 - Czego chcesz? - powtórzyła pytanie

 - Wiem, że zdenerwowało Cie to, że nie powiedziałam Wam o tym co mówiłam Olivi, ale zrozum mnie że to o czym rozmawiałyśmy było dla mnie traumatyczne i ciężko mi o tym mówić, a że ona o tym wiedziała już wcześniej...
 - To brzmi jak byś nam nie ufała - powiedziała rozburzona Katy.
 - Ufam Wam! A Tobie najbardziej!
 - Więc.... Powiesz mi o czym gadałyście? - zapytała mnie
 - Jasne... - powiedziałam niepewnie - Pamiętasz, że w Londynie mieszkałam z ''wujkiem i jego bratem''? To nie był w cale mój wujek, tylko to on mnie adoptował gdy mój ojciec mnie przetrzymywał w piwnicy. To właśnie oni mnie uratowali.
 - O mój boże!! - od razu rzuciła mi się na szyje przytulając mnie mocno - Dlaczego nam o tym nie powiedziałaś?!?
 - Zrozum było to dla mnie naprawdę trudne. Często śnią mi się te noce, zamknięte, bez wyjścia...
  Przez dobre parę minut Katy ściskała mnie tak mocno, że prawie mnie udusiła. Usłyszałyśmy jak Olivia z Larą nas podsłuchują.
 - To co z tymi filmami? - zapytała się Katy mrugając do mnie 

 - Już idziemy - gdy to powiedziałam słyszałyśmy szybkie zbieganie po schodach, uśmiechnęłyśmy się do siebie i zaczęłyśmy się śmiać.
  Całą noc oglądałyśmy filmy od komedii po dramaty kończąc na horrorach. Śmiałyśmy się, płakałyśmy i bałyśmy się. Był to dla mnie najlepszy wieczór od bardzo dawna.
  W sobotę poszłyśmy na basen a w niedziele na rolki i do kina. Nazwałyśmy ten weekend NASZYM.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz