piątek, 23 stycznia 2015

Rozdział 4


 Piątek, aaaaa już dziś ta niespodzianka. Denerwuje się spotkaniem z Joe.
  Z rana wpadli Marco i Mario i powiedzieli, że niespodzianka będzie popołudniu, bo muszą coś jeszcze załatwić. Mario ma prawko więc zawozi nas czasami do szkół. I dziś nas właśnie zawoził.
  Ja z Katy jesteśmy ostatnie. W sensie jako ostatnie zostajemy zawożone. I jak tylko zostaliśmy we trójkę w samochodzie od razu zaczęło się dziwne dochodzenie.
 - To opowiadaj Zoe. O czym tak wczoraj gadałaś z Olivią? - powiedziała podejrzliwie Katy.
 - Nie ważne. Idziemy później gdzieś? - powiedziałam próbując zmienić temat.
 - Nie zmieniaj tematu! - powiedziała już trochę rozzłoszczona Katy.
 - Zostaw ją Katy, nie chce mówić to jej nie zmuszaj. Ty też masz dużo sekrecików z Larą i jakoś nikt Cie nie zmusza do opowiadania o nich. - staną w mojej obronie Mario.
  Nie wiedziałam co mam powiedzieć, więc postanowiłam siedzieć cicho.
  W szkole Katy się do mnie nie odzywała ale mi się przyglądała, bez przerwy. Na ostatniej lekcji mogliśmy robić co chcemy ale w ławkach (co było minusem).
 - Co sie dziś stało między Tobą a Katy? - zapytał Chris po czym dodał - Oczywiście nie musisz mówić jeśli nie chcesz.
 - Nie spoko. Po prostu Katy wymaga ode mnie żebym jej powiedziała coś czego nie mogę powiedzieć nikomu. - odparłam trochę tajemniczo.
 - Okey. A dręczy Cię ta rzecz?
 - Tak troszkę. - powiedziałam trochę zdziwiona zadając sobie w głowie pytanie ,,o co mu chodzi?''
 - Może powinnaś komuś o tym powiedzieć wtedy wydusisz to z siebie i Ci ulży. Najlepiej powiedzieć o tym osobie bliskiej. Masz kogoś takiego? - powiedział Chris dając mi dobry pomysł. 
 - Mam. Może to dobry pomysł.... - nie byłam jeszcze do końca przekonana o tym.
 - Mówię Ci, mi to pomaga. - uśmiechnął się wspierająco.
 - Mogę tobie opowiedzieć? - zapytałam
 - Jasne. - powiedział dalej się uśmiechając.
  Opowiedziałam mu o wszystkim o czym tylko mogłam gdy nagle zadzwonił dzwonek. Po lekcjach Katy dalej się do mnie nie odzywała. Chris odprowadził mnie pod sam dom, Katy przez całą drogę szła za nami, ciągle mi się przyglądając. Proponowałam jej żeby do nas dołączyła, ale ona nic, nie odzywała się do mnie ani słowem. Gdy już doszliśmy Katy weszła do domu, a ja z Chrisem chwilę jeszcze staliśmy.
 - No to teraz wiesz gdzie mieszkam - powiedziałam próbując zniszczyć głuchą cisze.
 - Może kiedyś spotkamy się w skateparku? Widziałem go niedaleko.
 - Jasne. Teraz muszę iść, pa. - powiedziałam trochę (znowu) niepewnie
 - Pa - powiedział jak zwykle słodko.
  Od razu gdy się odwróciłam zobaczyłam wszystkich w oknie patrzących się na mnie. Czy ja zawsze muszę zrobić z siebie kretynkę przy chłopaku który mi się podoba? Weszłam do domu i od razu zaczęły się pytania typu: ,,Jak długo jesteście razem?", ,,To twój nowy chłopak?'', ,,Uuuuu, nowa para!'' itp. Marco przerwał pytania mówiąc:
 - Dobra, skoro już wszyscy jesteśmy możemy wam powiedzieć tą niespodziankę. - wszystkie myślałyśmy że zaraz oszalejemy z ciekawości. Chwile trzymali nas w gotowości gdy nagle:
 - Wszyscy jedziemy do Niemiec! - powiedział Mario
  Wszystkie zaczęłyśmy krzyczeć z radości. Ucieszyłyśmy się ogromnie gdy nagle Katy powiedziała z wielką ciekawością:
 - No, ale ja nie pojadę dopóki Zoe z Olivią nie powiedzą o czym tak wczoraj gadały.
 - Katy znowu zaczynasz? Mogłabyś sobie dać spokój. Co Ci przeszkadza że mają sekret? My też mamy ich mnóstwo i nie mówimy im o nich, a one nie wypytują co chwile. - powiedziała stając w naszej obronie Lara
 - No właśnie. Mogłabyś trochę zluzować. - powiedziała Olivia
 - Hej dziewczyny mam nadzieje że nie będziecie się kłóciły cały czas. - powiedział z nadzieją Marco
 - A ty się nie wtrącaj - odparła chamsko Katy
 - Katy ty lepiej się już nie odzywaj i idź spać, bo chyba się dziś nie wyspałaś. Jak się teraz zdrzemniesz będzie dla wszystkich wygodniej i może się nie pozabijamy. - powiedziałam w końcu to co chciałam powiedzieć, reszta mi przytaknęła.
  Katy popatrzyła się na wszystkich i odpuściła. Postanowiła jednak pójść do swojego pokoju. Gdy wstawała odezwał się Mario mówiąc:
 - Zaczekaj, omówimy jeszcze kilka spraw związanych z wyjazdem. okey?
 - Dobra - postanowiła jeszcze na chwile z nami zostać
 - Ok, to tak wylatujemy równo za tydzień wieczorem i siedzimy tam 2 tygodnie. Może być trochę zimno więc weźcie też coś ciepłego. Bilety i hotel mamy już załatwiony, zwolnienia ze szkół też, więc spokojnie. W hotelu mamy basen więc weźcie kostiumy - powiedział Marco
 - Ale jest jedna umowa. Macie się tam nie kłócić, bo inaczej wrócicie z tamtą szybko. - dodał Mario
 - Spoko - powiedziałyśmy wszystkie naraz